Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed Instagram Feed

O mnie

Moje życie to pasmo tzw. “happy endów”, przy jednoczesnym godzeniu się na sytuację inną niż przewidywana. Jako control freak mam zaplanowaną każdą sekundę mojego życia. I konsekwentnie, niczego nie uczą mnie, wciąż mnożące się momenty, kiedy to lajf is brutal i zaskakuje mnie tak, że nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się na zaistniałą sytuację. Zanim ta zgoda nastąpi przechodzę: bunt, silną potrzebę rewolucji, chęć niesienia pomocy “potrzebującym” (wszyscy wokół są potrzebujący
bo przecież oni nie wiedza jak żyć!!!), i kilka innych, zależnych od złożoności dramatu, który akurat przeżywam, etapów. Finał zazwyczaj jest ten sam. Patrzę w lustro i pokornie rzucam: c’moooon! Chill out!

Jestem kobietą przed trzydziestką i prawdopodobnie spełniłam już wszystkie moje marzenia. To piękne, ale brzmi strasznie. Trudno, jakkolwiek to się odczytuje: taka jest prawda.

Gdy wymyślałam mój plan na życie (stało się to mimowolnie. Nie, nie siedziałam z rysunkiem technicznym, nie liczyłam tego w excelu, ani nie zapisałam żadnego notesu w celu zaplanowania mojego żywota) to się ewidentnie niczego nie bałam. O życiu nic nie wiedziałam. Odwagę miałam. Zapał i serce. Gotowe ręce.

Należy uważać o czym się marzy, bo się jeszcze wszystko spełni… jak u mnie. A wtedy… z bujania w obłokach, spadniesz na ziemie. Na beton! I dobrze żebyś miał twardy tyłek, bo inaczej  zaboli… Okazuje się, że  sny stające się jawą, przynoszą ze sobą obowiązki
i odpowiedzialność. Wyzwania, które jesteś zmuszony podjąć i porażki, które musisz przyjąć na klatę. Spoko, sukcesy też
się zdarzają… ale są okupione litrami potu, czasem łez i kilkoma tabliczkami czekolady, które przekreślą Twoją dietę na kilka kolejnych tygodni…

Mam kochającego męża, dwie córki cudowniejsze od wszystkich gwiazd na niebie, synka niebieskookiego blondyna o rozbrajającym uśmiechu i kolejne dzieci w drodze, które pewnie okażą
się arcydziełem równie udanym jak te już istniejące. Jestem zakochana w swoich dzieciach jakiekolwiek by nie były – są najcudniejsze.

Niczego mi nie brakuje. Mój mąż ma łeb na karku, a ja staram się dotrzymywać mu kroku w tej karuzeli codzienności… Gdy wymyślam kolejny projekt – zawsze mam wsparcie w Adamie – moim mężu, który, gdy trzeba wyręcza mnie w obowiązkach, bym mogła realizować moje pomysły dopinając je na ostatni guzik i  ciesząc się z rezultatów.

Mam wszystko czego chciałam, nie mogę narzekać. A czasem by się chciało… bo dbanie
o największy skarb jaki mam-moją familię i utrzymanie się na szczycie moich marzeń jest niebywale trudne.  Trzymanie poziomu, który zadawala mnie samą sprawia, że poprzeczka ciągle idzie w górę. Zdarza się, że nie doskakuję. Skaczę wtedy
tak długo, aż przeskoczę…. miewam obitą dupę i zbieram porządne guzy. To męczy, ale to, dla kogo to robię, nie pozwala się poddać.

Jestem szczęśliwa – to status mojego żywota.

Lecz wcale nie tak łatwo być szczęśliwą… Tą szczęśliwą. Mną.

p.s. – napisany w 2019 roku: Ten opis mojej osoby napisałam w 2017 roku, aktualizuję tylko liczbę dzieci raz na jakiś czas:). Teraz dodałabym do tego, że wszystko co mam pochodzi od Boga – to on wymyślił mnie taką, jaką jestem, a ja z coraz większą pokorą, przyjmuje wszystkie wyzwania, które dostaje z Góry. To niesamowite jak pragnienia mojego serca stają się rzeczywistością, a ja wiem, że to nie moja moc, a MOC BOŻA sprawia, że one się dzieją! Jestem wdzięczna za wszystko co dostałam od Nieba, dlatego chcę by Chwała Pana mnożyła się po stokroć! Przez ostatnie lata krok po kroku organizowałam wokół siebie społeczność, by docelowo zostać Influencerką Nieba – czyli mówić ludziom o tym, że Bóg Cię kocha – forever and ever!

W moim sklepie można dostać produkty, które w zamyśle mają być narzędziem do mówienia o Miłości i Wszechmocności Bożej – zajrzyj do zakładki “sklep”  – może też zechcesz zostać Influencerem Nieba!