Back to home
in Życie

Czego uczę się od dzieci…

  • 10 grudnia 2018
  • By Kaja Kubarska
  • Komentarzy: 0

Nie wiem czy człowiek rodzi się jako tabula rasa. Nie wiem czy geny rodziców i dziadków wpisane są w nasz fenotyp, ani czy pozostają niezmienne od urodzenia aż do śmierci. Wciąż mam w głowie mętlik jacy się rodzimy i co dokładnie sprawia, że nasze charaktery tak różnią się już na naszym starcie.

Ale rozwój człowieka jaki obserwuje jest zdumiewający. Dziecko u swoich początków jest bezbronne ufne i niczym nie skażone. Tak bardzo prostolinijne w swoich zachowaniach i instynktach. Często zagubione w ukształtowanym świecie dorosłych, którzy zdążyli już nabrać negatywnych nawyków wywodzących się z rzeczywistości. My, dorośli, jesteśmy skażeni codziennością. Temu nie damy bo ukradł. Tamtemu nie ufamy bo skłamał. A do tego się nie uśmiechniemy, bo nie lubimy. O tym nie pomyślimy, bo on o nas nie pomyślał. Nie pomożemy, bo zmęczeni jesteśmy.

A dzieci rosną… i obserwują(bo dzieci to nienaganni obserwatorzy!!), jak działa ten świat – buntują się i przeżywają różne emocje, których często nie potrafią nazwać. Nie dziwmy się im… pomóżmy odnaleźć w tym świecie starając się zachować wartości czystego w zamiarach, szczerego w działaniach i mądrego w swej niewiedzy dziecka…

Uczmy się od dzieci. Ich brak doświadczenia równa się z brakiem żalów, smutków i pretensji do reszty świata. One nie oceniają, są otwarte i robią to, co podpowiada im serce.

By Kaja Kubarska, 10 grudnia 2018
O mnie
Cześć, jestem Kaja
Jestem szczęśliwą kobietą, żoną i matką. Mam około ćwierć wieku i prawdopodobnie spełniłam już wszystkie moje marzenia. To piękne, ale brzmi strasznie, prawda?
Facebook
Facebook Pagelike Widget
mój instagram

@kajakubarska