Back to home
in Życie

Pierwszy raz nie jest najpiękniejszy.

  • 26 lutego 2018
  • By Kaja Kubarska
  • Komentarzy: 2

Źródła tej teorii mogę się tylko domyślać, nie znam go. Ale zauważam ten trend od dłuższego czasu i w końcu postanowiłam zebrać te myśli w jedną całość, co ma finał poniżej.

Człowiek bardzo przeżywa i czeka na pierwszy raz.

Pierwszy raz w szkole, na studiach, w pracy.
Pierwsza wyprowadzka.
Pierwsza podróż zagraniczna.

Pierwsza randka.
Pierwsza dziewczyna.
Pierwszy chłopak.
Pierwszy pocałunek.
Pierwszy ślub(oby ostatni).
Pierwszy rozwód (uchowaj Boże).
Pierwsze dziecko…

To, co zdarza się po raz pierwszy jest ekscytujące, ciekawe, nieznane, wyczekane. Czasami budzi w nas lęk, ale w większej ilości przypadków zdecydowanie więcej jest w nas pozytywnych uczuć i emocji. Czekamy z niecierpliwością na każdy pierwszy raz w naszym życiu. Wokół tego dziewiczego zdarzenia urósł pewien kult, który każdy, bezmyślnie nieco, bezrefleksyjnie praktykuje. Łatwo się poddać temu, co ciekawe, tajemnicze, nieodkryte. Ludzie z natury chcą wiedzieć wszystko, wiec jeśli czegoś nie wiedzą, nie znają, nie doświadczają to tym bardziej chcą by ten stan rzeczy jak najszybciej uległ zmianie.  Sytuacje nam dobrze znane powszednieją i tracą z czasem oraz wielokrotnym powtarzaniem na atrakcyjności… dlaczego?!

Praca do której chodzimy wydaje nam się spełnieniem marzeń i źródłem naszego największego rozwoju średnio przez pierwsze dwa miesiące. Po tym czasie wszystko dookoła przestaje być nowe i ciekawe, wszystko już wiemy i znamy, a ewentualny dalszy rozwój wymaga naszego wysiłku i zaangażowania, a wtedy przestaje być już tak atrakcyjnie i perspektywa jakoś tak dziwnie, maleje.

Miasto do którego się przeprowadzamy jest atrakcyjne dopóki go nie odkryjemy i nie zacznie kojarzyć nam się z codziennością. Później wymaga od nas reorganizacji, przezwyciężenia rutyny, szukania nowych, kolejnych perspektyw. Znowu. Coś lub ktoś czegoś od nas wymaga i wtedy przestaje być już tak kolorowo, adrenalina spada. Ups, pojawia się prawdziwe życie.

Żona była bardziej atrakcyjna gdy była Twoją dziewczyną? Wciąż ją odkrywałeś, a każda jej reakcja była dla Ciebie niewiadomą co sprawiało, że w brzuchu latały jakieś dziwne, nakręcające Twoje uczucia, motyle. A teraz? Wracasz do domu, a tam ona w dresie, dzieci siedzą w bałaganie z zabawek, obiad na stole, ciepłe, wychodzone kapcie na progu(a powinna tam stać przecież półnaga żona gotowa na wszystko), codziennie to samo. Rutyna. Przewidywalnie. Nudno. Bo znowu: trzeba się wysilić, by ją zaskoczyć i odkryć ten zakryty szarością codzienności uśmiech, który miała, gdy jeszcze była panienką. Trzeba podjąć pracę, wyzwanie, by zachwycić się tą kurą domową na nowo. I być może ma już zmarszczki a ciało jakieś takie nieelastyczne jak za młodu, ale ma też w sobie całe wasze życie, przeżyłeś z nią najpiękniejsze i najtrudniejsze momenty życia, i nadal wracasz do domu, a ona nadal tam czeka… mimo wszystko. Zachwyć się, bo ona jest tego warta.

Pierwsza ciąża to była euforia. Każdego dnia patrzyłam Na jakim etapie rozwoju jest moje dziecko ile może ważyć. Każdy kopniak i ruch dziecka przeżywałam z namaszczeniem i niemal od początku ciąży kompletowałam wyprawkę. Narodziny pierwszego dziecka wspominam ze łzami wzruszenia u szczęścia. Ale również ze świadomością ze moja wiedza była marna, a doświadczenie w tamtym dniu było żadne. Bardzo się wtedy bałam. O wszystko. Kolejne ciąże są inne, wcale nie gorsze i nie lepsze, ale na pewno, ze względu na doświadczenie bardziej świadome i spokojne.

I wiecie… to nieprawda. Wiem to i zapewniam Was o tym. To nieprawda, że pierwszy raz jest najlepszym, bo nie jest. Być może wyjątkowy w swoim dziewictwie i naiwności, ale to każdy kolejny raz jest mądrzejszy, wywodzący się z empirii. Jest tym, co następuje po razie poprzednim, jest ciągłością. Budowany na wspólnych przeżyciach, na własnym rozwoju każdy kolejny raz jest silniejszy, mocniejszy, pewniejszy i mądrzejszy.
Często każdy kolejny raz jest bardziej prawdziwy od poprzedniego, bo właśnie oparty na dojrzałości, na większej, mądrzejszej miłości…

Nie daj się myślom które mówią Ci, że Twoje życie to flaki z olejem, tylko dlatego, że wszystko w Twoim życiu jest stateczne i powtarzalne. Tylko dlatego, że daleko Ci do modelu jaki prezentuje Twój przeciętny rówieśnik. Tylko dlatego, że jesteś prawdziwie, nie-ulotnie szczęśliwy, choć być może gdzieś po drodze zagubiłeś sens…

Wystarczy się wysilić. Wystarczy się postarać. Wystarczy się zachwycić. Zachwycić się swoim życiem. Odkryć i z niewinnością dziecka krzyknąć „WOW!”.
Pamiętaj. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

By Kaja Kubarska, 26 lutego 2018
  • 2
O mnie
Cześć, jestem Kaja
Jestem szczęśliwą kobietą, żoną i matką. Mam około ćwierć wieku i prawdopodobnie spełniłam już wszystkie moje marzenia. To piękne, ale brzmi strasznie, prawda?
Facebook
mój instagram

@kajakubarska