Mój sklep już działa! ZOBACZ →

Wprowadziliśmy się do domu!

Brałam ślub w dniu moich 22 urodzin, mój mąż miał 9 miesięcy więcej. Pierwsze mieszkanie jakie wynajmowaliśmy nie miało chyba 20 metrów. Wtedy, kilka miesięcy po ślubie zaczęliśmy konkretnie planować najbliższe lata i to, jak dorobimy się czegokolwiek. Pamiętam, że ustaliliśmy, że oboje chcielibyśmy przed 30 mieć coś swojego – mój mąż mówił o domu, a mnie to było obojętne – nigdy nie przywiązywałam wagi do rzeczy materialnych, ani tego, że musze mieć coś “swojego”. Równolegle powiedziałam wtedy Adamowi, że jak nawet wyrobilibyśmy się z czymkolwiek “swoim” po 30, i mielibyśmy 30-kilka lat to i tak uważałabym to za sukces.

i co…

Mam 27 lat, mój mąż skończone 28. I dziś wraz z naszymi dziećmi spędzimy pierwszą noc w naszym nowowybudowanym domu. Zupełnie nie tak sobie to wyobrażaliśmy. Ja sobie kompletnie nie wyobrażałam, serio. Nigdy, od dziecka, nie przeszło mi przez myśl, że będę miała swój własny dom, a co dopiero taką chałpe!

Budowę domu zaczęliśmy w naszym największym kryzysie finansowym, wbrew logice, kierowani okolicznościami, które nas do budowy tego domu, mimo woli, popychały. Przez ponad trzy lata budowy kilkanaście razy zerowaliśmy konta, kilka razy stanęliśmy na dłuższy czas, kilka razy myśleliśmy, aby porzucić budowę i wiele razy nie widzieliśmy sensu w tym, co robimy. Mimo wielu trudności ten dom piął się w górę, a ludzi dobrej woli, którzy pojawiali się obok nas było coraz więcej.

To nie był mój plan. To nie jest tak, jak sobie wyobrażałam, bo pochodzę z domu, w którym marzenie o czymkolwiek “swoim”, było nieosiągalne. To nie jest tak, jak może sama bym świadomie wybrała. ALE JEST TO BOŻY PLAN! I to BÓG wyprzedził nasze plany o jakieś 2 lata, prowadząc nas swoimi ścieżkami! Jest to dla mnie coś niepojętego w swej potędze, serio.

 

W tym miejscu chciałam okazać wdzięczność Bogu, ale też mojemu mężowi, który swoją ciężką pracą “wybudował” dla naszej rodziny ten dom. Dzięki ludziom dobrej woli, którzy pomagali nam od momentu fundamentów, mój mąż w trzy lata zrealizował marzenie swojego życia. Kosztowało go to wiele wyrzeczeń, stresu i nerwów oraz wiele, wiele godzin nauki i poszerzania swoich horyzontów z zakresu budownictwa i wykańczania domu. A najbardziej rozczula mnie fakt, że jego marzenie nie było tym, co w konsekwencji miało być pożytkiem dla niego. On spełniał “swoje” marzenie, by zapewnić dom mnie i naszym dzieciom.

Mężu, kocham w Tobie ten upór, mądrość i pracowitość. Naprawdę doceniam Twoje spracowane dłonie, przemęczony mózg i wiecznie niewyspane oczy. Wiem, że to dla nas. Dziękuję.

***

Boże Ojcze Wszechmogący, dziękuję Ci za wszystko czym mnie obdarowałeś. Za dom, który zapewniłeś mnie, mojemu mężowi i naszym dzieciom.Panie, pobłogosław ten dom, w którym będzie wzrastać nasza miłość małżeńska i w którym wychowają się nasze dzieci.

Pobłogosław miejsce w którym się wybudowaliśmy, nasze otoczenie i sąsiadów – niech Twoje błogosławieństwo spłynie na każdego, kto zamieszkuje tamtą ziemię. Niech ludzie, którzy odwiedzą nasz dom będą błogosławieni. Niech nasze ręce w tym domu będą przykładem owocnej pracy na Twoją Chwałę. Niech usta ludzi przebywających w tym domu wypowiadają słowa, które powodują wzrost słuchających. Niech nasze serca wypełnia pokój i niezwyciężona mocami zła MIŁOŚĆ.

Boże, ogłaszam Twoje panowanie w moim domu, AMEN.