Mój sklep już działa! ZOBACZ →

Czy pokojówka jest szczęśliwsza od milionera?

Ona siedzi w domu, niby zajmuje się dziećmi, niby obiady gotuje, ale tak naprawdę nic nie robi, każdy by chciał przecież siedzieć w domu.

-On nie skończył studiów, nieuk i idiota, w dzisiejszych czasach to takie proste a on nawet nie podjął próby.

-Tamta firmę otworzyła, prezesowa. Wielkiego świata się jej zachciało.

-Tamten siedzi na etacie, dupkę grzeje, nie stać go na nic innego, za głupi jest.

– A ta sprząta w hotelach, nigdy się dobrze nie uczyła, nic innego robić nie potrafi.

.
Kiedyś… mimowolnie, jakby przypadkiem usłyszałam taki pogląd z którym z każdym rokiem zgadzam się coraz bardziej i który wybrzmiewa we mnie bardzo często, niemal każdego dnia. Każdy w życiu ma swoje miejsce i każdy stworzony jest w innym celu, do czegoś zupełnie innego… jeden do rzeczy teoretycznie wielkich – bo zarabia miliony. Drugi do pozornie małych – bo robi rzeczy które wydawać się mogą podstawowymi. Ale każdy robi sprawy tak samo ważne. Jest równie ważny. Bo świat bez każdego z nich nie byłby tym samym światem.
Dlatego… obserwując wyścig szczurów i pęd świata który nie zwalnia i nie zwolni… muszę napisać ten tekst, by wylać frustrację oraz, być może (mam nadzieje) niektórym otworzyć oczy, a może pocieszyć,  może zmienić tok myślenia…

Nie wszyscy na świecie stworzeni są by zajmować wyższe stanowiska. Nie każdy potrafi być wysoko, nie każdy ma umiejetność mądrego wydawania pieniędzy, nie każdy radzi sobie z obciążeniem odpowiedzialności, nie każdy żyje po to, by przewodniczyć.
Są ludzie którzy, jak nikt inny, sprawdzają się na stanowiskach pracowniczych, podległych i to bez nich osoba zarządzająca nie miałaby szans by wypełnić swoje obowiązki… to osoby które robią rzeczy pozornie małe przyczyniają się do spraw wielkich i być może nie są jawnymi bohaterami, ale jak zwykło mówić pewne powiedzenie… prawdziwi bohaterowie pozostają bezimienni…

Co więcej i co w tym wszystkim najważniejsze… tak bardzo nie lubię koślawego, karykaturalnego naśladowania innych osób i prób życia ich życiem. Nie warto. Być może Twój przyjaciel jest prezesem banku, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie jest tak dobry na tym stanowisku jak Ty jesteś na swoim, będąc szeregowym pracownikiem regionalnej korporacji.
Mierzymy innych swoją miarą, co prowadzi do nikąd. Jakkolwiek źle to brzmi – jesteśmy różni. Mamy inne drogi i cele. Nie warto umniejszać ich tylko dlatego,że rola życia człowieka obok jest zupełnie inna niż nasza…
ale przede wszystkim… doceniajmy siebie samych. I nie porównujmy się, bo to nie ma najmniejszego sensu. To ślepa uliczka.
Rób wszystko, by być szczęśliwym, ale nie tak, jak robi sąsiad, ale tak, jak Ty masz to zrobić…

-Być może ona wszystko co ma to dzieci i ich miłość. Ale być może to cenniejsze niż wszystko co Ty w życiu osiągnąłeś.

-Być może on nie skończył studiów, ale osiągnął coś dużo więcej, bez papierka.

-Być może ta firma to jej spełnienie marzeń, ale okupione pracą i nerwami, które trudno sobie wyobrazić. Być może podjęła ryzyko, którego nie podjąłbyś Ty. Być może jej życie prywatne kuleje.

-Być może on pracuje na etacie bo wie, że każda inna opcja nie jest dla niego, a ten wybór jest jedynym właściwym, by zapewnić byt jego rodzinie… i żyć w zgodzie ze sobą.

-A pokojówka ma pracę, która jest jej pasją, bo to co robi przynosi jej szczęście. Być może nikt inny nie zrobi tej pracy tak dokładnie jak ona.

.
Nie próbuj być kimś innym niż jesteś bo jesteś najlepszy z najlepszych w byciu sobą.