Zobacz mój sklep →

Gloria Maria – Witaj na świecie!

 

Wiedziałam, że decyzja o czwartym dziecku jest szaleństwem. Mój mąż też to wiedział. Obydwoje wiedzieliśmy także, że to nie nasz plan, ale ten Boży ma się dokonywać w naszym życiu, a Gloria ma być tego planu częścią. 

Czwarta ciąża była książkowa – jak każda moja – ale mimo to  – niełatwa. Podczas tych 9ciu miesięcy nastąpiło wiele zmian w naszym życiu, m.in. przeprowadzka. Do tego trójka małych dzieci i ciąża czyli moje zmienne samopoczucie (a jak moje – to i dzieci) – to było wyzwanie! Na ostatnie tygodnie przypadła epidemia związana z koronawirusem – co przysporzyło nam trochę stresu, wymagało zmian w planie dnia i w funkcjonowaniu rodziny. Przyniosło też niepewność co do przebiegu porodu i pobytu w szpitalu. Wszystko to, dodając hormony, złożyło się na mieszankę wybuchową w mojej głowie (współczuję dożywotnio wszystkim moim bliskim obcowania ze mną w tym czasie).

Zazwyczaj, gdy ma się wydarzyć DOBRO, droga do tego dobra jest kręta i wyboista. Wiedziałam, że oczekuje CUDu, nowego życia, wielkiego DARu i skarbu. Odczuwałam to także w wewnętrznej walce, jaka się toczyła w moich myślach i w moim sercu. Walka rozsądku i strachu, a momentem paniki. Walka pokoju w sercu i zamętu w głowie. Walka dobra ze złem – czułam to niejednokrotnie.

Termin porodu wyznaczony był na okolice Wielkiej Nocy – więc w chwilach zmęczenia, zwątpienia i trudu przychodziło przekonanie, że po Wielkim Poście następuje Zmartwychwstanie czyli NOWE ŻYCIE, na które przecież całą rodziną czekamy… Ta myśl towarzyszyła mi do samego rozwiązania.

Podczas tej ciąży po raz kolejny, ale chyba bardziej świadomie niż kiedykolwiek, zawierzyliśmy się Maryi jako małżeństwo, jako rodzina. Siebie i nasze dzieci. Różaniec towarzyszył mi codziennie, a Maryja była wciąż moją przewodniczką. “Niech mi się stanie wg Słowa Twego”.

Doczekaliśmy się… kilka dni po terminie, w oktawie wielkanocnej, czwartkowym rankiem, 16 kwietnia przyszła na świat Gloria Maria Kubarska – nasze czwarte dziecko, trzecia córka. 

Imiona naszej córki nie są wymyślone przez nas. Dostaliśmy konkretne znaki, które wskazały na Chwałę Nieba i Maryi, którą chcemy szerzyć, głosić i którą chcieliśmy podkreślić imionami naszego dziecka. Historia Glorki i jej pojawienia się na świecie jest długa i dość niewiarygodna, dlatego nie zdecyduje się jej (jeszcze?) tutaj opisać. Napisze tylko:

 

Gloria jest dla mnie kolejnym dowodem na istnienie Boga w moim życiu.

I CHWAŁA Panu za to.

 

p.s. Gloria ma imieniny tylko raz w roku: 13 maja – w Święto Matki Boskiej Fatimskiej, którą wybraliśmy na patronkę naszej córki. To również patronka naszego małżeństwa. 

p.s.2. W trudnych chwilach – odmawiajcie różaniec. To jest moc, która zwycięża wszystko! Maryja nigdy nie zostawia tych, którzy przez Jej wstawiennictwo szturmują niebo. Wiem i daje wam to info bo jest sprawdzone – doświadczyłam, widziałam, przeżyłam!