Mój sklep już działa! ZOBACZ →

Ludziom nie dogodzisz…

Gdy pochodzisz z dysfunkcyjnej rodziny – na pewno masz jakieś patologiczne zaciągi, ułomności.
Gdy pochodzisz z kochającej się, pełnej familii – jesteś rozpieszczony, życia nie znasz.

Gdy zakładasz swoją rodzinę wcześnie, jako bardzo młoda osoba – głupotę robisz, życia nie znasz, na pewno nie podołasz.
Gdy ślubujecie nieco pózniej – stara panna! Nic by z niej nie było! Poszła z byle kim, bo już wypadało. Ten? Stary kawaler, żadna go nie chciała. Musiał w końcu siąść na dupie.

Rodzą się dzieci…
Młoda matka – gówniara, nic o życiu nie wie, dzieci mają dzieci.
Matka w dojrzałym wieku – postawiła na karierę, tak późno? Obudziła się.

Jedno dziecko – jedynaka mają, niedobrze.
Dwójka – wygodni są, bezpiecznie to zrobili.
Trójka i wiecej – nieodpowiedzialni ludzie! Kto to wychowa i za co.

Dziecko z matką w domu – matka, kura domowa, na utrzymaniu męża, beszczelna.
Dziecko w przedszkolu – wygodna matka biedne dziecko do przedszkola podrzuca.
Matka w pracy – biedne dziecko, osierocone.

Masz firmę – prywaciarze to oszuści.
Jesteś pracownikiem – wygodny jesteś.

Spełniasz marzenia – a za co?
Odkładasz je na potem – nie masz ambicji.

Ludziom nie dogodzisz. Cokolwiek zrobisz Ci nieprzychylni znajdą haka na wszystko. Siedź cicho Ora et labora – proste i trudne zarazem, ale skuteczne. Uwierzcie.
Poniższe słowa kieruje do każdego, do siebie też. Często, gdy błądzę myślami oceniając, porównując, zastanawiając się nad tym co nie powinno mnie obchodzić, przywołuje się do porządku w ten sposób:

Nie masz prawa do tego, by myśleć, że twoja prawda jest jedyna na świecie.
Nie masz prawa mówić komuś, co powinien, a czego nie.
Nie masz prawa wyznaczać komuś jego granic, natomiast masz prawo do własnych granic.
Nie masz prawa osądzać, poddawać bezpodstawnej krytyce, oczerniać.
Nie masz prawa wchodzić w przestrzeń drugiego człowieka.
Nie musisz wiedzieć wszystkiego. I z pewnością nie wiesz wszystkiego. O drugim człowieku przede wszystkim. Nie znasz jego przeżyć, pobudek, uczuć. Nie wiesz jakie żale w sobie nosi i z jakim bagażem doświadczeń żyje. Nie wiesz co na codzień w nim siedzi i czy przypadkiem każdego dnia nie dręczy go coś, co już nigdy nie da mu spokoju.
Nie dokładaj mu, on, tak jak, prawdopodobnie, i ty, jest już wystarczająco obciążony. A zamiast kolejny raz wyrazić nieprzychylne zdanie, i “dokładać do pieca”… podaj dłoń, być może on tonie…