Zobacz mój sklep →

Witaj Córeczko…

Były upalne dni, przyszły nagle, po długiej zimie… było mi ciężko wytrzymać pogodową aurę, ciężar dużego brzucha, i inne dolegliwości. Ostatnie dni, które zostały do terminu dłużyły mi się w nieskończoność. Na myśl o kolejnych dniach z moją tuszą i upałem wpadałam w panikę, że już nie wytrzymam… niepokoiło mnie też jak pogodzę obowiązki matki pierworodnej z nagłym porodem…

W przeddzień terminu przygotowałam jak najwiecej się dało, odwiedziłam wszystkich, gdzie miałam coś do załatwienia, spędziłam czas z rodziną. Była to sobota. Wieczorem, już zrezygnowana, zniecierpliwiona postanowiłam iść do kościoła, gdzie odbywało się czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świetego. Wróciłam do domu, około północy wzięłam prysznic i poszłam spać…

Niedzielnym rankiem o 9:25 po szybkiej i konkretnej akcji porodowej na świecie powitałam moją drugą córkę. Wszystko odbywało się w moim niedowierzaniu, nie dochodziło do mnie, że wszystko dzieje się tak szybko. Personel szpitala odkąd tylko zostałam przyjęta na porodówkę, przekonywał mnie, że zaraz będę widzieć moje dziecko. Pospieszali mnie, gdy moje ruchy były niespieszne, martwili się, że rozwiążę ciąże na korytarzu szpitalnym… nie wierzyłam, do ostatnich chwil…

Wszystko co przeżyłam tamtego dnia było i jest dla mnie cudem. Data, godzina, sposób, sytuacje… każdy element tego wydarzenia jest dla mnie metafizycznym.

Nie jestem chętna, by dzielić się takimi przemyśleniami w sposób szczegółowy, jednak… wydarzenia z dnia czwartego czerwca dwa tysiące siedemnastego roku są dla mnie, osobiście, dowodem na istnienie Boga i jego działanie w moim życiu.

Imiona moich dzieci nie są przypadkowe. Nie kierowałam się tylko tym, że jakieś imię mi się “podoba”. Aniela oznacza “posłaniec”, jej okoliczności przyjścia na świat, tak jak znaczenie jej imienia, są dla mnie wymowne.

Jesteś naszym ziemskim Aniołem, dobrą nowiną, posłanniczką. Nadałaś kierunek i jeszcze większy pęd naszemu życiu, razem z Twoją siostrą jesteśmy w Tobie zakochani… rozświetliłaś naszą drogę, utwierdziłaś w przekonaniu o odpowiednim wektorze naszej wspólnej podróży.

Jesteśmy w komplecie. Przynajmniej na chwilę obecną.